• • •

Wysoko wrażliwcy

By Anna Tomalik

Czasem myślę, że mamy nierówno rozdane karty jako wysoko wrażliwcy. Dostaliśmy ich więcej. W kolorach, których nie ma w zwykłej talii — spadające komety, fioletowe serca, fluorescencyjne jednorożce.

Te karty są piękne. I kruche. Łatwo rozsypują się w dłoniach, kiedy ranią nas ludzie, którym ufaliśmy.

A potem długo uczymy się, jak je znowu zebrać. Jak wrócić do codzienności, która dla innych bywa prostsza.

Zagłębiamy się w tematy z intensywnością, którą trudno zatrzymać. Wpadamy całym sobą w świat muzyki, sztuki czy sportu. Potrafimy godzinami analizować jedno zdanie, jeden gest, jedno spojrzenie. Wszystko przeżywamy głęboko, czasem aż do granic wytrzymałości. Ten maks potrafi nas rozgrzać, ale też przegrzać. I wtedy nasze karty znowu rozsypują się w dłoniach.

Zbieramy je czule, jedna po drugiej. Czasem sami. Czasem z czyjąś pomocą. Uczymy się układać je wolniej, uważniej, nie tak ciasno jak wcześniej. Z czasem zaczynamy widzieć, że każda rozsypana talia uczy nas czegoś o sobie — o tym, gdzie jesteśmy delikatni, a gdzie zaskakująco silni.

Patrzymy na tę talię w dłoniach i nie zawsze wiemy, czy damy radę jeszcze raz.